Moja kontrybucja do projektu regionalnych smaków. Chciałem zrobić cebularze, ale niestety daniem głównym tego nazwać nie można. Potem pomyślałem o bigosie - nope, już robiłem, a może tak barszcz czerwony? Nope, już robiłem...Żurek? O tak. Padło na żurek! Szkoła zapewniała mi składniki więc poszalałem troche z ilością mięsa, ale było warto! Smakuje tak samo jak w domu, choć to nie to samo ;P
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 22 września 2014
sobota, 30 sierpnia 2014
Bouillabaisse x Rouille
Zupa (jak) z obrazka. Po prostu zupa rybna z Marsylii, którą wybrałem sobie na projekt szkolny. Jako, że sam wyniosłem się na stanowisko głównodowocącego grupy to musiałem zająć się przeszperaniem połowy biblioteki i małego ułamku Internetu, żeby znaleść przepis, który zmieści się w budżecie i nie będzie wymagał za dużo pracy. Podaje proporcje na ~10 porcji, ale jak ktoś woli zjeść kameralnie to niechże te porcje sobie mniejszy ;)
Bouillabaisse :Składniki :
-1,8l bulionu rybnego
-500ml wody
-1g szafranu
-800g pomidorów (w kostkę, z puszki, z sokiem)
-390g pora (jedna porządna sztuka)
-130g kopru włoskiego/fenkuła (jedna sztuka)
-200g cebuli
-100g marchewki
-400g selera naciowego (jeden duży)
-1,5-2kg ryb morskich (filetów, bez ości)
-20 dużych krewetek
-10 małży (jeżeli używasz tych olbrzymich) lub ~20/30 jeśli małych
-3 łyżki skórki pomarańczy
-1 łyżka nasion kopru włoskiego
Przygotowanie :
1) Marchew, cebulę, fenkuł, pora i selera posiekać na drobne plasterki, usmażyć na oliwie do miękkości.
2) W garnku zagotować bulion wymieszany z pomidorami i szafranem, dodać podsmażone warzywa, skórkę pomarańczy, uprażone nasiona kopru włoskiego i gotować, aż całkiem rozmiękną.
3) W osobnym garnku zagotować niewielką ilość wody, wrzucić małże i gotować potrząsając, aż się otworzą (zamknięte wyrzucić). Następnie wyciągnąć małże, dodać więcej wody i obgotować krewetki przez około 2 minut, aż zmienią kolor na pomarańczowy (jeżeli używasz surowych, jeżeli już gotowanych to krok ten można pominąć).
4) Zupę zmiksować na gładko, i przetrzeć przez sito, doprawić do smaku solą i pieprzem. (Ttrzeba będzie ją mocno rozwodnić). Do zupy wrzucić oprószone solą i pieprzem ryby, gotować ~3 / 4 minuty, dodać małże i krewetki i podawać z łyżką rouille, odrobiną pietruszki i podpieczonym chlebem.
Rouille :
-2 chilli
-3 ząbki czosnku
-10 żółtek
-3 łyżki bułki tartej
-0,5g szafranu
-190ml oliwy z oliwek
+~6 łyżek bouillabaisse do zmoczenia bułki tartej
1) Chilli opalić nad ogniem, obrać ze spalonej skórki. W blenderze zmiksować żółtka, chilli, czosnek, szafran i stopniowo dodawać oliwę z oliwek, aż do utworzenia się 'pasty'.
2) Dodać namoczoną bułkę tartą i odrobinę octu. Doprawić wszystko do smaku solą i pieprzem. Odstawić na 20 minut do przegryzienia. Serwować jako dodatek do powyższej zupy.
wtorek, 24 czerwca 2014
Najlepsza świnia w mieście
Próbowałem odtworzyć danie z mojej ulubionej knajpy i cóż...
-kluski zrobione
-sos gotwy
-mięsa brak
Wiedziałem, że to duszona wieprzowina, a że to chińska knajpa to odpaliłem gugla i "chinese braised pork recipe" zostało wpisane. Niestety to co tam znalazłem mnie zbytnio nie satysfakcjonowało, albo za dużo cukru, ale rzeczy których nie ma w Polsce, albo po prostu mi nie pasowało. Wszystkie te dania łączył podobny zestaw przypraw więc postanowiłem zrobić według mojego "tak powinno być" a wyszło tak, że ze dwa razy w trakcie duszenia czegoś dodawałem, coś odejmowałem, aż w końcu mogę podzielić się z Wami ostatecznym przepisem. Niestety na dobre rzeczy trzeba trochę poczekać - tu akurat koło 3,5-4 godzin, nie mniej jednak samo przygotowanie to maksymalnie 15 minut. Więc roboty dużo z tym nie ma. Musicie uważać tylko na jedno niewyjaśnione zjawisko - nim mięso będzie gotowe ubędzie go jakoś 20% z powodu podżerania, bo cięzko się oprzeć. Ja wczoraj zrobiłem kilogram, dziś mam jakieś 100g i żałuję, że nie zrobiłem z dwóch kilogramów. Po skończeniu duszenia, nie wylewajcie wywaru, mięso wyjmijcie (powinno się rozpadać w rękach bez problemu) a wywar przelejcie przez sitko i zostawcie albo do ponownego gotowania, albo używajcie jako sosu do tego mięsa. Najszybciej to podać po prostu z michą klusków, mała chochlą wywaru i jakimś warzywem.
-kluski zrobione
-sos gotwy
-mięsa brak
Wiedziałem, że to duszona wieprzowina, a że to chińska knajpa to odpaliłem gugla i "chinese braised pork recipe" zostało wpisane. Niestety to co tam znalazłem mnie zbytnio nie satysfakcjonowało, albo za dużo cukru, ale rzeczy których nie ma w Polsce, albo po prostu mi nie pasowało. Wszystkie te dania łączył podobny zestaw przypraw więc postanowiłem zrobić według mojego "tak powinno być" a wyszło tak, że ze dwa razy w trakcie duszenia czegoś dodawałem, coś odejmowałem, aż w końcu mogę podzielić się z Wami ostatecznym przepisem. Niestety na dobre rzeczy trzeba trochę poczekać - tu akurat koło 3,5-4 godzin, nie mniej jednak samo przygotowanie to maksymalnie 15 minut. Więc roboty dużo z tym nie ma. Musicie uważać tylko na jedno niewyjaśnione zjawisko - nim mięso będzie gotowe ubędzie go jakoś 20% z powodu podżerania, bo cięzko się oprzeć. Ja wczoraj zrobiłem kilogram, dziś mam jakieś 100g i żałuję, że nie zrobiłem z dwóch kilogramów. Po skończeniu duszenia, nie wylewajcie wywaru, mięso wyjmijcie (powinno się rozpadać w rękach bez problemu) a wywar przelejcie przez sitko i zostawcie albo do ponownego gotowania, albo używajcie jako sosu do tego mięsa. Najszybciej to podać po prostu z michą klusków, mała chochlą wywaru i jakimś warzywem.
środa, 11 czerwca 2014
Azjatycka zupa z kurczakiem
Znając miłość Michała do wszelkich skośnych dań nie powinniście być zaskoczeni, że znowu skośne jedzenie. Tym razem jest to zupa z noodlami.
niedziela, 11 maja 2014
Szybki krem z kukurydzy
Jestem głodna! - padło z Moderatorkowych ust, lodówka pusta i co tu robić? Zajrzeć do zamrażalnika! Mieliśmy trochę kukurydzy więc padło na kukurydziany krem bo nie chciało mi się fantazjować, bo miało być na szybko. Przyznam, to przepis trochę na 'od... się' bo zależało mi na czasie, nie mniej jednak wyszło fajnie więc dodaje przepis ;)
wtorek, 25 lutego 2014
김치국 Kimchi-guk
Czyli zupa kimczi, najlepsze co mnie spotkało od wczorajszego obiadu. Moja miłość do kuchni koreańskiej rozkwita za każdym razem, gdy decyduję się na gotowanie czegoś w tym klimacie.
Zupa sama w sobie jest już pyszna - lekko kwaśnawa i ciut bardziej pikantna. Jej konsystencja daje pole do popisu w dziedzinie dodatków. (W kuchni koreańskiej każde danie główne akompaniamentują dania poboczne - w królewskiej kuchni dynastii Joseon było to 12 (DWANAŚCIE) dań). Ja swoją zupę tradycyjnie zjadłem z małą miseczką ryżu i odrobiną sosu sojowego, oleju sezamowego i pasty gochujang. Zjadłbym kolejną miskę, ale niedługo idę do pracy a po ostatnim przedawkowaniu miso-shiru ogarniam swoje nieograniczenie w jedzeniu ;)
Zupa sama w sobie jest już pyszna - lekko kwaśnawa i ciut bardziej pikantna. Jej konsystencja daje pole do popisu w dziedzinie dodatków. (W kuchni koreańskiej każde danie główne akompaniamentują dania poboczne - w królewskiej kuchni dynastii Joseon było to 12 (DWANAŚCIE) dań). Ja swoją zupę tradycyjnie zjadłem z małą miseczką ryżu i odrobiną sosu sojowego, oleju sezamowego i pasty gochujang. Zjadłbym kolejną miskę, ale niedługo idę do pracy a po ostatnim przedawkowaniu miso-shiru ogarniam swoje nieograniczenie w jedzeniu ;)
sobota, 22 lutego 2014
Miso-shiru (味噌汁)
Do ostatniego sushi na mieście z Moderatorką zamówiłem sobie kubek miso. Dobre, ale pamiętam jak smakowała robiona samemu i postanowiłem zrobić w domu na śniadanie. Krótki marsz do Tai Ping (azjatyckiego marketu 5 minut od naszego domu), szybkie zakupy i byłem gotowy. Niestety zjadłem o 2 miski za dużo i ciężko mi było się ruszać na treningu. Wszystkie składniki możecie znaleść w supermarketach, więc nie gadać, że sie nie da! ;)
Składniki :
Składniki :
-3 szklanki bulionu dashi
-1,5 łyżki pasty miso
-5 grzybów shiitake
-1 młoda cebulka ze szczypiorkiem
-200g tofu
Przygotowanie :
1) W gotującym bulionie rozpuścić pastę miso, dodać posiekane grzyby shiitake.
2) Tofu pokroić w kostkę (1x1cm) i dodać do zupy, po zagotowaniu gotować kilkanaście sekund.
3) Przełożyć do misek, dodać posiekany szczypiorek i pokrojony w paski arkusz nori (ilość wedle uznania, ja daje ~1 / 1,5 arkusz nori na miskę)
4) Można doprawić odrobiną sosu sojowego oraz sake. Smacznego! ;)
czwartek, 2 stycznia 2014
Zupa rybno-warzywna
Miałam jakąś rybę w lodówce, opakowanie krewetek koktajlowych i dużo łososia w zamrażarce, poszperałam i znalazłam przepis na zupę rybną, odrobinę pozmieniałam, żeby było więcej warzyw oraz przystępne produkty i wyszło bardzo fajnie :)
środa, 4 grudnia 2013
Prawn Laksa
Jedno z pierwszych dań orientalnych jakie gotowaliśmy, laksa to zupa typowa dla Malezji i Singapuru. Jako, że ja jestem fanem większości rzeczy z limonką, chilli i mleczkiem kokosowym to to danie z krewetkami i gotowanym jajkiem przypadło mi opór do gustu! Znowu wybaczcie za zdjęcie, ale telefonem robione. Zaczne nosić aparat na zajęcia chyba normalny...
środa, 20 listopada 2013
Pikantno-orzechowa zupa z brokułem i kalafiorem
Ubzdurała mi się ta zupa, ale sprawdziłem ceny świeżych brokułów to dałem sobie spokój, pomijając już fakt, że kalafiora wcale nie znalazłem! Aż tu nagle...idę na dziale z mrożonkami a tu półkilowa paczka, miks brokuł/kalafior. Trafić lepiej nie mogłem. Z miejsca kupiłem i mimo późnej pory bo jest jakoś przed północą jak to piszę ruszyłem do garów. Całe gotowanie poszło sprawnie, bez burdelu w kuchni i szybko ~15 minut i zupa gotowa! W smaku jest cięzka do opisania, lekko pikantna, zamulona orzechami i odmulona świeżą limonką i imbirem. Zrób samemu - zobaczysz, że warto! :3
piątek, 4 października 2013
Wiosenna zupa na jesień
Zawsze lubiłam zupy z młodą kapustą, więc w końcu postanowiłam zrobić swoją. Ku mojemu zdziwieniu był to całkowity sukces, bo wybredna Poppy zjadła prawie cały talerz!
środa, 2 października 2013
Azjatycka pomidorowa + pierwszy raport z Auckland
Jako, że pewnie wiecie, że studiuje aktualnie w Auckland (jak nie wiecie to znaczy, że musicie polubić profil na fejsie!) to postanowiłem też tu napisać trochę moich obserwacji. Zacznijmy od notki historycznej...
Doleciałem na miejsce 17 września z niewiele ponad 2.000 nowozelandzkich $, jakoś dotarłem do mieszkania w którym miałem sie zagnieździć. Cóż, na miejscu okazało się, że ch*uj oszustwo i za 185$/week nie miałem wliczonego internetu a do tego zakaz alko w budynku pod groźbą $200 kary, za inne przewinienia średnio po $500. Rok się zaczął, narzekałem trochę w admininstracji szkoły gdzie to ja, królewicz muszę mieszkać. Nagle typ z biurka obok spytał czy szukam chaty, odpowiedź twierdząca, czy przeszkadza mi mieszkanie z ludźmi z Filipin, odpowiedź przecząca i jakoś tak z dupy wyszło, że tego samego dnia mieszkałem już z 5 Filipińczykami, 3 dziewczynami i 2 klientami. Na początku nie byłem przekonany bo starsi, bo azjaci no ale 150$/week + max 10$ na prąd i nieograniczony internet mnie kupiły. Ale już po dniu ich na prawdę polubiłem, śmieszne towarzycho w domu, mówią po angielsku i czasem "filipińsku" (nie wiem nawet co to za język). Nim zaczęła mi się szkoła to dużo chodziłem po mieście lub cokolwiek, żeby zabić czas, nude i przygnębienie z powodu moich warunków... mam trochę zdjęć porobionych - a, że nie chce mi się ich wrzucać na bloga, bo to zajmuje trochę czasu, to macie je TUTAJ!!!
Teraz już ogarnąłem, gdzie, co kupować, co pić, co jeść i wiedzie mi się dobrze. W piątek znowu idę na próbę do restauracji, więc znalezienie pracy to kwestia maksymalnie tygodnia.
Jeśli tl,dr (too long, didn't read) - jest zajebiście! ;)
Doleciałem na miejsce 17 września z niewiele ponad 2.000 nowozelandzkich $, jakoś dotarłem do mieszkania w którym miałem sie zagnieździć. Cóż, na miejscu okazało się, że ch*uj oszustwo i za 185$/week nie miałem wliczonego internetu a do tego zakaz alko w budynku pod groźbą $200 kary, za inne przewinienia średnio po $500. Rok się zaczął, narzekałem trochę w admininstracji szkoły gdzie to ja, królewicz muszę mieszkać. Nagle typ z biurka obok spytał czy szukam chaty, odpowiedź twierdząca, czy przeszkadza mi mieszkanie z ludźmi z Filipin, odpowiedź przecząca i jakoś tak z dupy wyszło, że tego samego dnia mieszkałem już z 5 Filipińczykami, 3 dziewczynami i 2 klientami. Na początku nie byłem przekonany bo starsi, bo azjaci no ale 150$/week + max 10$ na prąd i nieograniczony internet mnie kupiły. Ale już po dniu ich na prawdę polubiłem, śmieszne towarzycho w domu, mówią po angielsku i czasem "filipińsku" (nie wiem nawet co to za język). Nim zaczęła mi się szkoła to dużo chodziłem po mieście lub cokolwiek, żeby zabić czas, nude i przygnębienie z powodu moich warunków... mam trochę zdjęć porobionych - a, że nie chce mi się ich wrzucać na bloga, bo to zajmuje trochę czasu, to macie je TUTAJ!!!
Teraz już ogarnąłem, gdzie, co kupować, co pić, co jeść i wiedzie mi się dobrze. W piątek znowu idę na próbę do restauracji, więc znalezienie pracy to kwestia maksymalnie tygodnia.
Jeśli tl,dr (too long, didn't read) - jest zajebiście! ;)
poniedziałek, 23 września 2013
Klasyczna zupa pomidorowa
Nazywam ją klasyczną to była (jest?) to moja ulubiona zupa z lat minionych. Najlepiej podawać z drobnym makaronem typu gwiazdki. (Potrafiłem 'zjeść' na raz ponad 1,5 litra pomidorowej w czasach świetności)
czwartek, 19 września 2013
Rosół z kur wielu
Tej zupy chyba nie trzeba nikomu przedstawiać, znany i lubiany (lub też nie) stanowi bazę do niezliczonej ilości potraw i jest obowiązkowym gościem na weselach. Wesel nie lubię i nie chadzam póki co, więc mi bardziej służy za coś na przeziębienie, lekarstwo na kaca i baza wypadowa do innych dań. Przed Wami : ROSÓŁ.
niedziela, 8 września 2013
Zupa z małżami na białym winie
Szukałem jakiegoś przepisu do wykorzystania resztki opakowania małż, które zostało mi po przygotowaniu spaghetti na które przepis dodam niebawem. A póki co - zupa, zupa z książki kucharskiej z Nowej Zelandii. Zupa nawet pikantna, lekko kwaskowata od wina i cytryny i mocno małżowa. Jeśli używasz dobrych małży - wyjdzie super.
niedziela, 14 lipca 2013
'Pierożki' z wołowiny w aromatycznym bulionie
Historia powstania tego dania jest ciut dziwna. Po pracy pijąc piwo grałem z moderatorką na komputerze ale umarłem. Podczas gdy ona grała mi wpadł do głowy szatański pomysł na jedzenie na jutro, czyli dziś. Pierożki wonton faszerowane mieloną wołowiną z przyprawami pływające w jakimś ciekawie przyprawionym bulionie, do tego szczypiorek i płatki imbiru - ogółem pełna bajera. Robi się bardzo szybko a i efekt jest wart "pracy".
Składniki :
-1 litr bulionu
-4 goździki
-kawałek kory cynamonu lub pół łyżeczki proszku
-pół łyżki sosu sojowego
-łyżka sosu rybnego
-łyżka soku z cytryny
pierożki wonton :
-700g mielonej wołowiny
-3 łyżki sosu ostrygowego
-1 duża posiekana drobno chilli
-1 duża cebula
-2 ząbki czosnku
-łyżeczka sproszkowanego imbiru
-szczypta soli
-papier ryżowy
Przygotowanie :
1) Na niewielkiej ilości oleju posmażyć drobno pociętą cebulę i czosnek. Następnie dodać mięso przyprawione sosem ostrygowym, chilli i imbiru i smażyć, aż mięso będzie gotowe. Doprawić na słoność i odłożyć na bok.
2) Zagotować mocny bulion (najlepiej wołowy), następnie dodać goździki, cynamon, sos rybny i sojowy i gotować przez 20-30 minut. Gdyby za dużo odparowało i był by za słony - rozcieńczyć wodą. Doprawić do smaku cytryną.
3) Z namoczonego papieru ryżowego i farszu (ok. 1 łyżka farszu na jedną małą sajgonkę) zawijać sajgonki zgodnie z instrukcją na opakowaniu, tylko mniejsze rozmiarem.
4) Zalewać pierożki bardzo gorącym bulionem, udekorować posiekanym szczypiorkiem i bardzo cienkiemi plasterkami cebuli. Smacznego!
czwartek, 11 lipca 2013
Pomidorowy krem z grzankami ziołowo-czosnkowymi
Podobno z gówna bicza się nie ukręci, ale głód matką wynalazków i zużywania puszek, jak to my Żydzi mawiamy. Po trzech dniach intensywnego działkowania skończyły nam się zapasy (jedzeniowe oczywiście), do sklepu było za daleko a według prawa nikt z nas już prowadzić pojazdów silnikowych nie mógł. Po przepyraniu wszystkich szafek znaleźliśmy troche zdatnych składników + kilka słoików które poszły do kosza nawet bez otwierania. I tak powstał pomidorowy działkowy krem, który najpierw miał być sosem. Niestety w ten czas nie miałem aparatu na działce, więc zrobiłem to jeszcze raz - w domu, tyle że tym razem lekko upgrade'owałem przepis. Polecam i pozdrawiam ciule ;)
Składniki :
-800ml passaty (przecieru pomidorowego)
-1 duża cebula
-200ml bulionu
-3/4 łyżeczki bazylii
-3/4 łyżeczki oregano
-2 listki laurowe
-2 ziela angielskie
-3 ząbki czosnku
-1,5 łyżki oliwy z oliwek
+ kromki chleba posmarowane oliwą z rozgniecionym czosnkiem i ziołami
Przygotowanie :
1) Upiec w temperaturze 200* grzanki.
2) Na oliwie podsmażyć czosnek i cebule posiekane w kostkę, następnie dodać bulion i przecier pomidorowy i doprowadzić do wrzenia. Gotować 3-4 minuty.
3) Dodać listki laurowe, ziele angielskie i gotować na wolnym ogniu około 10 minut po czym dodać zioła i gotować kolejne 2-3.
4) Podawać przystrojone świeżą bazylią/oregano wraz z grzankami ziołowo-czosnkowymi. Ewentualnie posypać niewielką ilością parmezanu lub spróbować z makaronem. Smacznego!
Składniki :
-800ml passaty (przecieru pomidorowego)
-1 duża cebula
-200ml bulionu
-3/4 łyżeczki bazylii
-3/4 łyżeczki oregano
-2 listki laurowe
-2 ziela angielskie
-3 ząbki czosnku
-1,5 łyżki oliwy z oliwek
+ kromki chleba posmarowane oliwą z rozgniecionym czosnkiem i ziołami
Przygotowanie :
1) Upiec w temperaturze 200* grzanki.
2) Na oliwie podsmażyć czosnek i cebule posiekane w kostkę, następnie dodać bulion i przecier pomidorowy i doprowadzić do wrzenia. Gotować 3-4 minuty.
3) Dodać listki laurowe, ziele angielskie i gotować na wolnym ogniu około 10 minut po czym dodać zioła i gotować kolejne 2-3.
4) Podawać przystrojone świeżą bazylią/oregano wraz z grzankami ziołowo-czosnkowymi. Ewentualnie posypać niewielką ilością parmezanu lub spróbować z makaronem. Smacznego!
czwartek, 4 lipca 2013
Bretońska zupa rybno-szczawiowa na cydrze
Nie mam w sumie co się tu za dużo rozpisywać o tym przepisie jak - przybyłem, zobaczyłem, ugotowałem. Veni, vidi, coquitur - o ile mój gugl-translejt sie nie myli ;)
Smak przyjemny, całkiem podobna do chowdera ale jednak kwaskowatość cydru + szczaw zmieniają te chowderowe zimowe zamulenie. Przepis z ksiązki "Smaki Francji", enjoy!
Składniki :
-2 łyżeczki masła
-1 duży por pokrojony na cienkie talarki
-2 drobno posiekane szalotki
-150ml wytrawnego cydru
-300ml bulionu rybnego (od biedy zwykły bulion + sos rybny do smaku)
-250g ziemniaków pokrojonych w kostkę
-1 listek laurowy
-4 łyżki mąki pszennej
-200ml mleka
-200ml śmietany 18%
-100g świeżego szczawiu
-350g filetów z dorsza
Przygotowanie :
1) Na maśle smażyć pora i szalotki około 5 minut, nastęnie dodać cydr i doprowadzić do wrzenia. Cały czas mieszająć dodać listek laurowy, bulion oraz ziemniaki, doprawić solą o ile bulion nie był odpowiednio słony. Zmniejszyć ogień i gotować 10 minut.
2) Mąke rozmieszać z mlekiem na gładką emulsje (ja użyłem blendera bo jestem bumelant kuchenny). Zwiększyć ogień i gdy na powierzchni zupy pojawią się duże bąbelki wmieszać mleko z mąką i gotować 3-5 minut często mieszając. Wlać połowe śmietany i gotować 5-7 minut, aż ziemniaki będą miękkie.
3) Szczaw (umyty i bez ogonków) posiekać drobno i wymieszać z pozostałą śmietanką. Do gotującej się zupy dodać tę mieszankę oraz rybę pokrojoną w kostkę 2,5x2,5. Gotować 3-4 minuty, aż ryba się zetnie i voila - gotowe! Nakładać do ogrzanych misek i jeść!
Smak przyjemny, całkiem podobna do chowdera ale jednak kwaskowatość cydru + szczaw zmieniają te chowderowe zimowe zamulenie. Przepis z ksiązki "Smaki Francji", enjoy!
Składniki :
-2 łyżeczki masła
-1 duży por pokrojony na cienkie talarki
-2 drobno posiekane szalotki
-150ml wytrawnego cydru
-300ml bulionu rybnego (od biedy zwykły bulion + sos rybny do smaku)
-250g ziemniaków pokrojonych w kostkę
-1 listek laurowy
-4 łyżki mąki pszennej
-200ml mleka
-200ml śmietany 18%
-100g świeżego szczawiu
-350g filetów z dorsza
Przygotowanie :
1) Na maśle smażyć pora i szalotki około 5 minut, nastęnie dodać cydr i doprowadzić do wrzenia. Cały czas mieszająć dodać listek laurowy, bulion oraz ziemniaki, doprawić solą o ile bulion nie był odpowiednio słony. Zmniejszyć ogień i gotować 10 minut.
2) Mąke rozmieszać z mlekiem na gładką emulsje (ja użyłem blendera bo jestem bumelant kuchenny). Zwiększyć ogień i gdy na powierzchni zupy pojawią się duże bąbelki wmieszać mleko z mąką i gotować 3-5 minut często mieszając. Wlać połowe śmietany i gotować 5-7 minut, aż ziemniaki będą miękkie.
3) Szczaw (umyty i bez ogonków) posiekać drobno i wymieszać z pozostałą śmietanką. Do gotującej się zupy dodać tę mieszankę oraz rybę pokrojoną w kostkę 2,5x2,5. Gotować 3-4 minuty, aż ryba się zetnie i voila - gotowe! Nakładać do ogrzanych misek i jeść!
czwartek, 20 czerwca 2013
Bœuf bourguignon / Wołowina po burgundzku
Przepis z ksiązki od Paryżanny / jej mamy, ciut zmodyfikowany z powodów zależnych i niezależnych ode mnie, ale to nie jest istotne wyszło bardzo przyjemne, wołowina rozpływała się w ustach a sos był taki jaki powinien. Był to jeden z pierwszych przepisów z tej książki który wpadł mi w oko, nie wiem czy to przez to że gulasz wołowy czy przez zdjęcie, które spodobało mi się w opór. (Za to znajomy któremu pokazałem je w książce stwierdził że ktoś się zbełtał do gara, no cóz...) Słowo końcowe : ugotowane, zmodyfikowane, zjedzone i polecam, bo paskudztw tutaj nie wstawiam ;)
Składniki :
-2 łyżki oleju słonecznikowego
-40g masła
-150g wędzonej słoniny / tłustego boczku
-900g wołowiny (ja użyłem ligawy, jest najlepsza!)
-3 ząbki czosnku
-2 marchewki
-1 duży por
-2 średnie cebule
-2 łyżki mąki pszennej
-350ml burgunda (może być i zwykłe, mocne wytrawne czerwone wino)
-500ml bulionu wołowego
-1 czubata łyżka przecieru pomidorowego
-2 gałązki świeżej natki pietruszki*
-2 gałązki świeżego tymianku*
-2 listki laurowe*
-kawałek selera naciowego
-20 niewielkich pieczarek
Przygotowanie :
1) Zmontować bouquet garni z zaznaczonych gwiazką składników mocując je do kawałka selera sznurkiem z naturalnego tworzywa. Rozgrzać masło wraz z olejem i usmażyć chrupiące skwarki z pociętej w niedużą kostkę słoniny (lub boczku). Wyciągnąć skwarki do odcieknięcia a na pozostałym tłuszczu obsmażyć wołowinę pociętą w duża kostkę (3x3 / 4x4)
2) Wylać tłuszcz z patelni pozostawiając około 2 łyżki. Smażyć posiekany czosnek, marchewkę i pora pocięte na półkrążki i cebulę pokrojoną w kostkę, aż ta się zeszlki. Następnie dodać mąkę, doprawić do smaku solą i pieprzem i smażyć kolejne 2 minuty. Nagrzać piekarnik do 150*C.
3) Przełożyć zawartość patelni do rozgrzanego garnka, dodać wino, bulion, przecier pomidorowy i zioła. Doprowadzić do wrzenia, dodać wołowinę i skwarki, zagotować a następnie przełożyć do żąroodpornego naczynia tak by płyn przykrywał 'ciała stałe' minimum centymentr ponad ich poziom (w razie czego, podlać bulionem). Wstawić do nagrzanego piekarnika na 1,5 godziny, następnie dodać grubo pocięte pieczarki i piec kolejne 20-30 minut.
4) Usunąc bouquet garni z naczynia, podawać ze świeża bagietką z masłem przystojoną natką pietruszki, a gulasz posypać tymiankiem, najlepiej świezym, smacznego!
Składniki :
-2 łyżki oleju słonecznikowego
-40g masła
-150g wędzonej słoniny / tłustego boczku
-900g wołowiny (ja użyłem ligawy, jest najlepsza!)
-3 ząbki czosnku
-2 marchewki
-1 duży por
-2 średnie cebule
-2 łyżki mąki pszennej
-350ml burgunda (może być i zwykłe, mocne wytrawne czerwone wino)
-500ml bulionu wołowego
-1 czubata łyżka przecieru pomidorowego
-2 gałązki świeżej natki pietruszki*
-2 gałązki świeżego tymianku*
-2 listki laurowe*
-kawałek selera naciowego
-20 niewielkich pieczarek
Przygotowanie :
1) Zmontować bouquet garni z zaznaczonych gwiazką składników mocując je do kawałka selera sznurkiem z naturalnego tworzywa. Rozgrzać masło wraz z olejem i usmażyć chrupiące skwarki z pociętej w niedużą kostkę słoniny (lub boczku). Wyciągnąć skwarki do odcieknięcia a na pozostałym tłuszczu obsmażyć wołowinę pociętą w duża kostkę (3x3 / 4x4)
2) Wylać tłuszcz z patelni pozostawiając około 2 łyżki. Smażyć posiekany czosnek, marchewkę i pora pocięte na półkrążki i cebulę pokrojoną w kostkę, aż ta się zeszlki. Następnie dodać mąkę, doprawić do smaku solą i pieprzem i smażyć kolejne 2 minuty. Nagrzać piekarnik do 150*C.
3) Przełożyć zawartość patelni do rozgrzanego garnka, dodać wino, bulion, przecier pomidorowy i zioła. Doprowadzić do wrzenia, dodać wołowinę i skwarki, zagotować a następnie przełożyć do żąroodpornego naczynia tak by płyn przykrywał 'ciała stałe' minimum centymentr ponad ich poziom (w razie czego, podlać bulionem). Wstawić do nagrzanego piekarnika na 1,5 godziny, następnie dodać grubo pocięte pieczarki i piec kolejne 20-30 minut.
4) Usunąc bouquet garni z naczynia, podawać ze świeża bagietką z masłem przystojoną natką pietruszki, a gulasz posypać tymiankiem, najlepiej świezym, smacznego!
środa, 19 czerwca 2013
Chłodnik
To są proporcje dla chłodnikożerców - na caaały gar bardzo-mało-kalorycznej zupy na gorące dni.
Składniki :
-2,5 l kefiru
-4 średnie buraki lub 2 pęczki botwinki
-1/1,5 kg ogórków gruntowych
-3-4 duże ząbki czosnku
-pęczek szczypiorku
-pęczek koperku
-pęczek natki pietruszki
-pęczek rzodkiewki (opcjonalnie - jak lubisz dodaj)
-pieprz
-vegeta / sól do smaku
Przygotowanie :
1) Botwinkę umyć, wyrzucić liśćie z jednego pęczka, a resztę botwinki pokroić w kostkę razem z łodygami / Buraki pokroić w drobną kostkę. W takiej ilości wody, żeby przykrywała buraki/botwinkę ugotować je na półtwardo (około 15-18 minut).
2) Do ostudzonej botwinki/buraków dodać kefir, wyciśnięty czosnek, ogórki pocięte w grube pół- lub ćwierćplastry i drobno posiekaną zieleninę. Doprawić na słoność wedle uznania i dodać pieprz.
3) Odstawić do lodówki do schłodzenia. Podawać z jajkiem gotowanym na twardo. Smacznego! ;)
(Jeżeli wyszło "za mało buraczane" to dodać 1-2 łyżki koncentratu barszczu czerwonego w płynie.)
Składniki :
-2,5 l kefiru
-4 średnie buraki lub 2 pęczki botwinki
-1/1,5 kg ogórków gruntowych
-3-4 duże ząbki czosnku
-pęczek szczypiorku
-pęczek koperku
-pęczek natki pietruszki
-pęczek rzodkiewki (opcjonalnie - jak lubisz dodaj)
-pieprz
-vegeta / sól do smaku
Przygotowanie :
1) Botwinkę umyć, wyrzucić liśćie z jednego pęczka, a resztę botwinki pokroić w kostkę razem z łodygami / Buraki pokroić w drobną kostkę. W takiej ilości wody, żeby przykrywała buraki/botwinkę ugotować je na półtwardo (około 15-18 minut).
2) Do ostudzonej botwinki/buraków dodać kefir, wyciśnięty czosnek, ogórki pocięte w grube pół- lub ćwierćplastry i drobno posiekaną zieleninę. Doprawić na słoność wedle uznania i dodać pieprz.
3) Odstawić do lodówki do schłodzenia. Podawać z jajkiem gotowanym na twardo. Smacznego! ;)
(Jeżeli wyszło "za mało buraczane" to dodać 1-2 łyżki koncentratu barszczu czerwonego w płynie.)
Subskrybuj:
Posty (Atom)










