środa, 16 lipca 2014

Ciabatta

Prawidzwie włoski, niewyobrażalnie pyszny chlebek (bułka?) z chrupiącą skóką i puszystym środkiem z wielkimi dziurami. Odrobina masła, soli lub oliwa i ocet balsamiczny i nic więcej nie potrzeba do szczęscia.
Czas przygotowania niestety jest troche długi, ale to głównie 'wyrastanie', więc nie ma co płakać tylko zabrać się do roboty! Dzien (lub i tydzien) wcześniej trzeba przygotować coś co się nazywa po włosku 'biga', jest ona niczym innym jak zakwasem pszennym, raz zrobiony można trzymać w lodówce nawet i tydzien lub zamrozićdo 3 miechów.



poniedziałek, 14 lipca 2014

Pączki

Na pewno nie raz kupiłeś pączka ze swoim ulubionym nadzieniem, czy to różanym czy to z budyniem czy inną 'marmoladą', wszystko było pięknie, aż po którymś gryzie okazało się, że w środku tyle nadzienia co kot napłakał. Znam ten ból. Dlatego postanowiłem dodać przepis na pączki, które możecie luzem sami zrobić. Są pyszne, mięciutkie i lekko maślane - dokładnie tak jakie powinny być, plus satysfakcja, że sami je zrobiliście i że macie tyle nadzienia ile tylko chcecie jest git. Pączka komuś? ;)







piątek, 11 lipca 2014

Gluten salad

Przeciwko ściemnionym bezglutenowcom, domorosłym zdrowoodżywiaczom i wegeciotom...przed wami - czysty gluten! Gluten jak powszechnie wiadomo (lub też nie) jest białkiem zawartym w mące pszennej, to ona nadaje ciastu elastyczność. Dawno dawno temu w Azji ktoś jakoś oddzielił go od mąki i zaczęto go używać jako zamiennika mięsa. Sam w sobie nie ma zbytnio smaku, ale sprawnie doprawiony (można mu nadać jakikolwiek smak tak na prawdę) jest pyszny i ma bardzo cudaczną teksturę. Coś między gumą, mięsem a kluskami. Niestety przygotowanie go jest odrobine czasochłonne, ale jak najbardziej warte pracy.
Postanowiłem zrobić to danie z podobnych pobudek co hand-pulled noodles z wieprzowiną, czyli dlatego, że serwują to w Xi'an a moja ciekawość wzięła górę nad niechciejstwem.





czwartek, 10 lipca 2014

Omlet na ostro

Resztka papryki, dogorywająca kolendra i multum jajek z tortu który pozostał tylko planem, tak wyglądała sytuacja w mojej lodówce a ja umierałem z głodu. Trzeba sobie radzić i nie narzekać tylko wykorzystać to co sie ma na maksa. Tak było w przypadku tego dania. Nie jest może jakiś high-cusine, bardziej jako wariacja od zwykłego 'jajecznego placka'. Nie wygląda apetycznie, bo sie nawet nie starałem, bo myślałem, że nie będzie godny wrzucenia na bloga a tu się okazało że jest pieniążek, więc mimo tej małej niedogodności dzielę się z Wami przepisem na to drobne danie ;)

zdjęcie robione ziemniakiem

niedziela, 6 lipca 2014

Chinese hand-pulled noodles

Nazwa po angielsku z takiego powodu, że "chińskie ciągnięte ręką kluski" brzmi troche słabo. Przedstawie tu dwa sposoby jak można te kluski robić, wersja łatwa oraz wersja pro. Przyznam, że wersja prosta nie daje dużo radości, mimo że smak ten sam. Wersja pro jest troche trudniejsza i wymaga odrobiny pracy, żeby ogarnąć technikę (Po 2-3 razach powinno wam już wychodzić spoko).
A jak już ogarniecie to macie czym imponować gościom i samym sobie ;)



wtorek, 1 lipca 2014

Pizza z pieczonymi grzybami

Zostało mi z pracy troche 'nieformatowych' grzybów, zawinąłem do domu i w myśl dewizy "nie wiesz co zrobić to zrób pizzę" zapiekłem je na pizzy wykorzystując resztkę ciasta, która została mi z poprzedniej.






niedziela, 29 czerwca 2014

Czerwone złoto (Syczuański olej chilli)

Nie mogłem ogarnąć co to za magiczny dodatek dają w mojej ulubionej skośnej Xi'an Noodle Bar knajpie (wiem, że tego i tak nie czytacie, bo ledwo po angielsku mówicie ale i tak pozdrawiam).
Wiedziałem tylko że to olej z czymś. Po drobnych wypytywankach wiedziałem już, że olej chilli, chociaż wciąż nie zawężało to mojego grona podejrzanych. Po spędzeniu wielu bezsennych nocy szperając w necie i wydaniu fortuny na szame w Xi'an (mimo, że ceny są tam śmiesznie niskie) doszedłem do tego, że to był syczuański olej chilli. Na necie były dziesiątki przepisów, część podobna, część w ogóle wyjęta z drugiego końca przewodu pokarmowego. Jakoś sobie wszystko to poskładałem do kupy i metodą prób i błędów ogarnąłem jak to zrobić by smakowało tak jak w mojej knajpie, a nawet ciut lepiej (oni zalewali to zbyt gorącym olejem dlatego niekiedy był gorzkawy posmak). Tyle z historii, a w praktyce wygląda to tak - dopóki używasz czystej łyżki do nakładania to może on stać i stać kilka miechów bez psucia się, co więcej - z czasem nabiera lepszego smaku. Stosować go można na wszelkiego rodzaju azjatyckich daniach, ale również w zwykłej kuchni, gdy chcemy odrobinę pikantności i delikatnych przypraw gdzieś na końcu języka. (Spróbujcie na jajecznicy, warto!)
Samo przygotowanie oleju jest proste - trzymaj się dwóch zasad :
1) Nie spal przypraw, które używasz
2) Nie poparz się gorącym olejem
Jeżeli obie zasady będą spełnione to nie widzę szansy, żeby się nie udało ;)


czwartek, 26 czerwca 2014

Sernik na zimno z białą czekoladą

Bardzo prosty, miły przepis na zimny sernik. Smak ma inny niż nasze babcine słodkie serniki. Tu słodycz białęj czekolady łączy się z lekko słoną nutą z serka kremowego. Brzmi dziwnie, smakuje świetnie. Samo przygotowanie też trudne nie jest więc do dzieła!



Składniki (1 porcja jak na zdjęciu) :
-1,5 herbatnika
-1 kostka ciemnej czekolady
-40g kremowego serka (w stylu Hochlandu czy coś)
-10g cukru
-20g białej czekolady
-10ml śmietanki
-1g żelatyny
-75ml śmietanki

-plastikowa foremka / tuba (można owinąć cienką butelkę folią z koszulki na dokumenty)
-papier do pieczenia

Przygotowanie :
1) Herbatniki lekko pokruszyć i połączyć z ciemną czekoladą. Tą masą wyłożyć dno foremki na wysokość ~2-3 mm. Odstawić do zastygnięcia.
2) Kremowy ser utrzeć z cukrem, aż będzie gładki i lekki.
3) Rozpuścić białą czekoladę z 10ml śmietanki i dodać namoczoną i odciśniętą żelatynę. W międzyczasie ubić śmietankę nie na całkiem sztywno.
4) Połączyć lekko ubitą śmietankę, rozpuszczoną białą czekoladę z żelatyną i utarty kremowy serek. Delikatnie połączyć i przełożyć do foremki. Odstawić na 1,5-2 godziny do lodówki, do 'ustabilizowania'
5) Smacznego! ;)

wtorek, 24 czerwca 2014

Najlepsza świnia w mieście

Próbowałem odtworzyć danie z mojej ulubionej knajpy i cóż...
-kluski zrobione
-sos gotwy
-mięsa brak
Wiedziałem, że to duszona wieprzowina, a że to chińska knajpa to odpaliłem gugla i "chinese braised pork recipe" zostało wpisane. Niestety to co tam znalazłem mnie zbytnio nie satysfakcjonowało, albo za dużo cukru, ale rzeczy których nie ma w Polsce, albo po prostu mi nie pasowało. Wszystkie te dania łączył podobny zestaw przypraw więc postanowiłem zrobić według mojego "tak powinno być" a wyszło tak, że ze dwa razy w trakcie duszenia czegoś dodawałem, coś odejmowałem, aż w końcu mogę podzielić się z Wami ostatecznym przepisem. Niestety na dobre rzeczy trzeba trochę poczekać - tu akurat koło 3,5-4 godzin, nie mniej jednak samo przygotowanie to maksymalnie 15 minut. Więc roboty dużo z tym nie ma. Musicie uważać tylko na jedno niewyjaśnione zjawisko - nim mięso będzie gotowe ubędzie go jakoś 20% z powodu podżerania, bo cięzko się oprzeć. Ja wczoraj zrobiłem kilogram, dziś mam jakieś 100g i żałuję, że nie zrobiłem z dwóch kilogramów. Po skończeniu duszenia, nie wylewajcie wywaru, mięso wyjmijcie (powinno się rozpadać w rękach bez problemu) a wywar przelejcie przez sitko i zostawcie albo do ponownego gotowania, albo używajcie jako sosu do tego mięsa. Najszybciej to podać po prostu z michą klusków, mała chochlą wywaru i jakimś warzywem.


sobota, 21 czerwca 2014

Chocolate lava cake

Chodzi legenda, że ciasto powstało przez przypadek, bo pewien kucharz za wcześnie wyjął ciasto z piekarnika i podał. Efekt jest taki, że pod cieniutką lekko chrupiącą skórka jest morze gorącej, niemożliwie wręcz czekoladowej masy. Jest to bomba kaloryczna, zaprzeczyć się nie da. Ale jest to warte tych kalorii. Jedna z rzeczy do których będę wracał jak mnie najdzie coś. Samo przygotowanie to pestka w sumie. Piecze się w mgnieniu oka. Zjada ciut wolniej, bo szkoda się śpieszyć z takimi dobrymi rzeczami :3